Jeśli czasem uważasz, że Twoi klienci są ograniczeni, to spróbuj czasem wejść w ich buty. Dzięki temu będziesz miał większe pojęcie, o tym, że nie każdy musi znać się na wszystkim. Nie każdy musi być alfą i omegą co też może oznaczać błędne postrzeganie istoty rozwiązania danego problemu.

W większości przypadków, jakie widzimy w rzeczywistości jest postrzeganie klienta, jak równego sobie pod kontem wiedzy. Dlatego też, prowadząc rozmowę większość handlowców niepotrzebnie używa mowy, która nie jest zrozumiała dla klienta. Mówienie o amperogodzinach czy technicznych aspektach żarówki, nie sprawi, że potencjalny rozmówca ją od Ciebie kupi.

Najlepszą opcją rozmowy w tym przypadku jest odniesienie się do tego, co ta przykładowa żarówka może zrobić. Język korzyści, to mało znana wśród stacjonarnych handlowców mowa, która w wielu przypadkach potrafi sprzedać nie jeden piasek na niejednej pustyni. Trzymając się naszego przykładu, można powiedzieć, że oświetli ona wnętrze mieszkania, czy sprawi, że dzieci klienta, będą mogły swobodnie odrobić lekcje i przygotować się do jutrzejszych szkolnych zajęć.

A może jak z jajkiem? To też jest jakaś metoda, choć w tym wypadku nie za dobra. Tu łatwo można klienta przyzwyczaić, że skoro nic nie będzie musiał robić, bo zrobimy to za niego to będzie korzystał z tego przywileju. Tak czy owak, lepiej dać mu się wykazać, gdyż będzie miał poczucie tego, że jest samodzielny i tego, że z Twojej strony, ma pewne – ograniczone wsparcie.

Najczęstszym błędem, jest podnoszenie głosu na klienta. Świadczy to braku zrozumienia i frustracji związanej z brakiem zrozumienia przekazywanej informacji. Tu, koło się zamyka. Ty – jako handlowiec irytujesz się, że klient nie rozumie, a klient – odczuwając Twoją frustrację traci do Ciebie zaufanie. To zachowanie sprawi, że nie dość, że rozmówca nie kupi nic od ciebie, jeszcze nie poleci ciebie innym. Tu, króluje jedna zasada – zadowolony klient poleci Ciebie (i Twoją firmę innym) . Niezadowolony z kolei obsmaruje gdzie trzeba i jednocześnie przekaże swoje niezadowolenie piętnastu innym osobą.

Niestety, dla firm, jeden klient, to rodzynek którego można olać. To błędne postrzeganie relacji klient – firma. O każdego warto walczyć, nawet o tego, którego straciło się podczas jednego ludzkiego błędu. Jeśli się postarasz, klient Ci wybaczy nawet największą wpadkę.